czwartek, 16 czerwca 2011

Westa Isic zadebiutowała na GPW

Na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie zadebiutowała kolejna ukraińska spółka - Westa Isic. Kurs jej akcji podczas wejścia na warszawski parkiet wzrósł o 2,1 procent do 12 złotych.

Akcje spółki wejdą do otwartego niedawno na GPW nowego indeksu WIG Ukraine.
Westa jest głównym ukraińskim producentem akumulatorów i jednym z czołowych w Europie. Prezes GPW Ludwik Sobolewski podkreślił, że nowa spółka dołącza do licznej grupy firm ukraińskich notowanych w Warszawie - do tej pory debiutowało ich w Polsce 9. Obecny na uroczystości ambasador Ukrainy w Polsce Markijan Malskyj powiedział, że aktywność firm ukraińskich na warszawskiej giełdzie, szczególnie w tym roku, jest kolejnym dowodem wzrastającej współpracy naszych krajów.
Środki pozyskane dzięki giełdzie spółka chce przeznaczyć między innymi na zakup maszyn, zamierza także uruchomić nową linię produkcyjną. W sumie na głównym parkiecie GPW notowanych jest 415 spółek, w tym roku dołączyły 24 nowe.
Westa Isic, ukraiński producent akumulatorów, spodziewa się w tym roku wzrostu przychodów i zysku. Spółka chce w bieżącym roku podwoić swój udział w polskim rynku, do 15 proc. Z kolei udział na rynkach wspólnoty niepodległych państw ma w ciągu półtora roku-dwóch lat wzrosnąć do 30-35 proc.
"W zeszłym roku mieliśmy 5-7 proc. udział w polskim rynku. W 2011 roku udział ten wzrośnie do 15 proc. Planujemy sprzedać w tym roku w Polsce 450 tys. akumulatorów" - powiedział dziennikarzom prezes spółki Denys Dzenzers'kyy.
Wzrosnąć ma też udział w rynku wspólnoty niepodległych państw z 17-20 proc. obecnie do 30-35 proc. w ciągu półtora roku-dwóch lat.
W 2010 roku spółka sprzedała ogółem 4,5 mln akumulatorów. W roku bieżącym sprzedaż wolumenowa ma wzrosnąć do 6,4 mln sztuk.
W 2010 roku Westa wypracowała 154,3 mln USD przychodów, w porównaniu do 83 mln USD rok wcześniej. Zysk netto wyniósł 34 mln USD wobec 23,3 mln USD straty netto w 2009 roku.
"W tym roku poprawimy wyniki rok do roku. Będziemy mieli wyższy zysk, spodziewam się podobnej dynamiki wzrostu jak rok wcześniej" - powiedział prezes dziennikarzom.
Spółka pozyskała z emisji 129,6 mln zł brutto. Środki te zostaną przeznaczone na sfinansowanie zakupu maszyn i urządzeń, ich montaż oraz przygotowanie infrastruktury w celu uruchomienia nowej linii produkcyjnej, jak również na optymalizację struktury kapitałowej i poprawę pozycji finansowej poprzez spłatę części portfela kredytowego.
"Połowę tej kwoty zainwestujemy, a połowę przeznaczymy na spłatę najbardziej kosztownych kredytów" - zapowiada prezes.
Westa zamierza wprowadzać na rynek nowości produktowe. W najbliższym czasie rozpocznieprodukcję akumulatorów przeznaczonych na rynek azjatycki, a od 2012 roku uruchomi produkcję akumulatorów typu start-stop, stosowanych jako dodatkowy akumulator na zasilanie urządzeń zamontowanych w samochodach.
Akcje spółki Westa Isic, ukraińskiego producenta akumulatorów, wzrosły na otwarciu w pierwszym dniu notowań na warszawskiej giełdzie o 2,1 proc., do 12 zł. O 11.40 kurs kształtował się na tym samym poziomie.
Łączna liczba akcji w niedawnej ofercie publicznej Westy wyniosła 11.033.333. Inwestorom instytucjonalnym przydzielono 10.483.333 akcji, a inwestorom indywidualnym - 550.000 akcji. Stopa redukcji zapisów w transzy detalicznej wyniosła 34,14 proc.
Źródło: interia.pl

HRW:W Chinach dzieci zatrute ołowiem nie maja opieki.

Władze kilku prowincji chińskich odmawiają dzieciom zatrutym ołowiem dostępu do opieki medycznej i fałszują wyniki ich badań - poinformowała w środę amerykańska organizacja obrony praw człowieka Human Rights Watch.

HRW oskarża władze czterech prowincji Henan, Yunnan, Shaanxi i Hunan o próbę ukrycia skali zatrucia ołowiem wśród dzieci m.in. poprzez ograniczenie odstępu do badań lekarskich. 

"Władze lokalne lekceważą długo- i krótkoterminowe konsekwencje dla zdrowia wśród pokolenia dzieci trwale narażonych na potencjalnie śmiertelne dawki ołowiu" - napisała HRW w raporcie przedstawionym w Hongkongu.

"Dzieciom mającym wysokie stężenie ołowiu we krwi odmawia się leczenia i wracają do siebie, do skażonych domów znajdujących się w zanieczyszczonych wioskach" - podkreśla organizacja. 

Wysokie stężenie ołowiu we krwi jest uważane za niebezpieczne szczególnie dla dzieci, gdyż może opóźnić wzrost lub rozwój umysłowy. 

HRW ostrzega, że wyniki badań są niekiedy ukrywane przed chorymi lub ich rodzinami, a jako jedyne zalecenie podaje się spożywanie pokarmów rzekomo redukujących zawartość ołowiu, np. jabłek, mleka, jajek czy czosnku. 

"Rodzice, dziennikarze i działacze społeczni, którzy odważą się mówić o ołowiu, są zatrzymywani, nękani i w końcu uciszani" - podkreślił w oświadczeniu dyrektor HRW ds. zdrowia i praw człowieka Joe Amon. 

Szybka industrializacja spowodowała w niektórych regionach Chin poważne zanieczyszczenie powietrza i wody. Według mediów państwowych, na początku miesiąca wykryto w prowincji Zhejiang wysokie stężenie ołowiu we krwi u ponad 600 osób, w tym 103 dzieci. 

Zatrucie ołowiem może wystąpić na skutek stałego kontaktu z niewielkimi dawkami tego metalu. Skutkiem są uszkodzenia systemu nerwowego i organów rozrodczych, a także nerek. Inne konsekwencje to nadciśnienie i anemia
Źródło: wyborcza.pl (PAP)

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Pikieta przed "akumulatorką"



Drugi tydzień trwa strajk w firmie Enersys w Bielsku-Białej. Dziś przed zakładem przy ulicy Leszczyńskiej odbyła się kolejna pikieta pracowników. Jej organizatorem był Zarząd Regionu Podbeskidzie NSZZ „Solidarność".
Związkowcy popierają postulaty płacowe załogi przedsiębiorstwa i domagają się podjęcia natychmiastowych negocjacji z przedstawicielami strajkujących pracowników. - Uważamy, że dalsze ignorowanie żądań pracowników EnerSys może doprowadzić do eskalacji napięcia w tej spółce i sięgnięcia przez strajkujących po bardziej radykalne formy protestu. Konsekwencje takiego rozwoju wydarzeń spadną na zarząd spółki - mówi wiceprzewodniczący zarządu Regionu Podbeskidzie NSZZ „Solidarność" Jarosław Biegun.

Bezterminowy strajk w bielskiej "akumulatorce" trwa od 6 czerwca. Swoje żądania w sprawie podwyżek pracownicy rozpoczęli od 600 zł; później obniżyli je do 250 zł. Twierdzą, że to minimum, o które proszą. Ich koledzy w niemieckim zakładzie spółki dostali podwyżkę w wysokości 100 euro. Bielski zakład należy do amerykańskiego koncernu, lidera w produkcji akumulatorów trakcyjnych i stacjonarnych.

Materiał ten nie narusza praw włąsności intelektualnej właściciela i ma charakter jedynie informacyjny